sobota, 15 grudnia 2018

Godzilla nie tylko filmowa - recenzja komiksu

Ostatnio postanowiłem przeczesać nieco moją biblioteczkę. Znalazłem w niej pozycje, do których nie sięgałem kilkanaście lat. Jeden z komiksów przykuł jednak moją uwagę bardziej niż inne. Jako miłośnik wszystkiego co japońskie, czytałem o niejednym potworze, który powstał dzięki umysłom naszych azjatyckich przyjaciół, ale jedno monstrum zna chyba każdy z nas, a chodzi o Godzillę.

W 1998 r. na polskim rynku, nakładem wydawnictwa TM-Semic, zaczęła się ukazywać się seria Top Komiks. Pierwszy zeszyt zatytułowany po prostu "Godzilla" opowiadał właśnie o potworze z zimnych wód morza japońskiego. Za historią stanęło dwóch panów - Kevin Maguire i Randy Stradley. Pierwszego możecie kojarzyć z ubiegłorocznej serii komiksów "Guardians of the Galaxy", z kolei drugi zasłynął chociażby kultowym komiksem "Star Wars: Karmazynowe Imperium".
źródło: komiks.gildia.pl
Poznajemy grupę G-Force, której przedmiotem badań jest Godzilla. Akcja komiksu ma miejsce wiele lat po pierwszym ataku potwora, gdy wszyscy ludzie są świadomi zagrożenia jakie on stanowi. Naukowcy starają się poznać i zrozumieć bestię, podczas gdy inni próbują znaleźć sposób na pozbycie się go raz na zawsze. Gdy dochodzi do próby zabicia Godzilli, stworzenie wpada w szał i zaczyna siać zniszczenie. Kto go powstrzyma?

środa, 12 grudnia 2018

Bo srebro nie jest gorsze od złota - recenzja komiksu "Silver Surfer: Przypowieść"

W dzisiejszych czasach superbohaterowie zajmują coraz więcej naszego czasu. Od Avengersów, przez Batmana, aż po X-Menów. W całym natłoku filmów, książek, seriali i komiksów nie mogłem jednak odnaleźć jednej z moich ulubionych postaci, Silver Surfera. Postanowiłem więc przekopać się przez moją bibliotekę i dotarłem do jednego z bardziej oryginalnych komiksów z serii.

Przez całe lata 90., aż do 2003 r.  TM-Semic wydało ponad 900 publikacji, wśród których znalazło się wiele kultowych komiksów. Pierwszy numer serii Mega Komiks zaprezentował nam jedną z najciekawszych kolaboracji. Stan Lee i Jean "Moebius" Giraud wrócili do korzeni kosmicznego bohatera, tworząc "Silver Surfer: Przypowieść", główną historię zawartą w zeszycie. Dla kontrastu z "W otchłani duszy" J.M. De Matteisa.
źródło: http://pharaunmizzrym.blogspot.com
Już na wstępie możemy dowiedzieć się jak duże znaczenie w świecie geeków komiksowych ma lub powinna mieć "Przypowieść". Znajduje się tu bowiem przedmowa napisana przez samego Stana Lee, który tłumaczy jak doszło do powstania tego zeszytu i przedstawia swojego partnera, znanego m. in. z takich serii jak "Blueberry", "Incal", czy "Arzach".

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Androidy, ludzie i komedia - recenzja I tomu "Chobits"

W ostatnich latach nastąpił znaczny rozwój sztucznej inteligencji. Faktem jest jednak, że do scenariuszy rodem z filmów, komiksów i książek science-fiction nadal jest bardzo daleko. Wśród tych scenariuszy jeden szczególnie mnie zainteresował i chciałbym wam o nim opowiedzieć.

Dziś każdy może mieć przy sobie komputer z dostępem do internetu. Komputery mają jednak ograniczone możliwości. Ale co gdyby te ograniczenia maksymalnie zniwelować. Co gdyby te komputery do złudzenia przypominały ludzi i były w stanie robić dokładnie to, co my? Między innymi o tym opowiada manga "Chobits".
źródło: komiksiarnia.pl
Hideki Motosuwa przeprowadza się do Tokio i uczęszcza do szkoły przygotowującej do studiów na uniwersytecie. Naukę musi łączyć z pracą w restauracji w tym wielkim mieście. Ledwo starcza mu na utrzymanie, a jego talent w dziedzinie edukacji nie stoi na najwyższym poziomie. To wydaje się być bardzo przeciętna historia, ale do czasu.

sobota, 8 grudnia 2018

Zombie z Tokyo - recenzja 1. sezonu "Tokyo Ghoul"

Nie od dziś zombie i wszelkiego rodzaju potwory – martwe lub żywe – rządzą w kinie i telewizji. „Żywe Trupy”, „Word War Z”, „High School of the Dead” I wiele innych. Dla każdego coś dobrego. W całym tłumie tytułów nie wszystkie będą nas jednak ciekawić. I tutaj wyróżnia się wg mnie „Tokyo Ghoul”.
 
Tym razem chciałbym wam opowiedzieć o pierwszym sezonie tego anime. Jest ono oparte na mandze autorstwa Sui Ishidy. Świat jest pełen ghoulów. Są to osobniki, które są w stanie przeżyć jedynie żywiąc się ludzkim ciałem. Wszystko inne jest dla nich całkowicie niejadalne. Najlepszy ramen może dla nich smakować jak stara skarpetka albo odchody. Jak jednak można się łatwo domyślić, zdobycie tego rodzaju pożywienia nie należy ani do łatwych, ani do społecznie akceptowalnych. Ghoule ukrywają się w społeczeństwie. Starają się zachowywać jak normalnie ludzie, ale kiedy tylko odzywa się ich żołądek, potrafią zamienić się w krwiożercze potwory o niezwykłej mocy.
 
W tym świecie znajduje się Ken Kaneki, student zaczytany w książkach autorki Sen Takatsuki i zauroczony tajemniczą nieznajomą podzielającą jego upodobania literackie. Niestety nie wie jeszcze, że to właśnie ona, Rize Kamishiro, całkowicie odmieni jego życie.

środa, 5 grudnia 2018

Bez urazy dla Azjatów, zdarzają się żółci dranie - recenzja "Sin City Tom IV"

Na pierwszy rzut oka, większość komiksów nie porusza bardzo poważnych tematów. Liczy się akcja, niesamowite walki, nadprzyrodzone zdolności. Generalnie nie zgodziłbym się z takim stwierdzeniem, ale coś w tym jest. Od każdej reguły istnieją jednak wyjątki, a świetnie o tym świadczy przebojowa seria Franka Millera - "Sin City".

W tym konkretnym przypadku mam na myśli historię opisaną w czwartym tomie serii zatytułowanym "Ten żółty drań". Możecie zapewne kojarzyć ją z filmu, który miał premierę w 2005 r. Tu znajdziecie pierwowzór, który po części posłużył jako scenariusz do hollywoodzkiej historii.
źródło: smyk.com
Głównym bohaterem jest tym razem John Hartigan, policjant który właśnie ma odejść na emeryturę. Jest jednak prawdziwym gliną, wiernym swojej odznace, który nie poddał się moralnej zgniliźnie panującej w mieście. Postanawia on uratować 11-letnią Nancy Callahan, porwaną przez Roarka Juniora, syna senatora Roarka, który rządzi Basin City. Hartigan nie dba o to jakie poniesie konsekwencje, nie może znieść myśli o okrucieństwach jakie ten potwór wyrządzi dziewczynce, nie ważne kim on jest. Sam jednak ledwo daje radę, a to przez "dusznicę bolesną".

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Zombie po japońsku - recenzja I tomu "Tokyo Ghoul"

Jedno zdarzenie potrafi zmienić całe życie. Zazwyczaj się go nie spodziewamy, ale gdy już ma miejsce, uderza z siłą huraganu. Niektórzy potrafią od razu odnaleźć się w nowych okolicznościach, ale wiele osób nie ma tego szczęścia i właśnie m. in. o tym opowiada I tom mangi "Tokyo Ghoul".

Wyobraźcie sobie, że zobaczyliście dziewczynę i wasze serce od razu zabiło mocniej. Jesteście nieśmiałą osobą i ciężko jest wam zrobić pierwszy krok. Przypadek sprawia, że jednak do niego dochodzi. Okazuje się, że macie ze sobą dużo wspólnego. Idziecie na pierwszą randkę i wszystko wydaje się być niczym wyciągnięte z kolorowej bajki.
źródło: empik.com
A teraz wyobraźcie sobie, że wasza wybranka jest Ghoulem. Żywi się ludzkim mięsem. Zwabia niczego nie świadome ofiary i urządza sobie ucztę. W takiej sytuacji znalazł się główny bohater mangi autorstwa Sui Ishidy, Ken Kaneki. Jego życie już nigdy nie miało być takie samo.

sobota, 1 grudnia 2018

Recenzja filmu "Pitbull. Nowe porządki" - skończmy z filmami i pozostańmy przy psach

Rzadko kiedy polski film zapowiada się tak dobrze jak kontynuacja hitowego filmu i serialu "Pitbull". Równie rzadko taki film okazuje się później być godnym obejrzenia. Po seansie "Nowego Porządku" miałem jednak mieszane uczucia.

W skrócie film opowiada o walce z tzw. "Grupą Mokotowską" siejącą zamęt właśnie w tej części Warszawy. Liderem przestępczości zorganizowanej jest "Babcia" odgrywany przez Bogusława Lindę i już tu zaczyna się zabawa. Linda po prostu pewnego dnia wygrzebuje z garażu karabin maszynowy, idzie na siłownię gdzie przebywa szef mafii z Mokotowa, faszeruje go ołowiem i ogłasza się nowym bossem. Jakże realistyczne. Wspomnę jeszcze, że w bójce kibiców Lecha Poznań i Legii Warszawa (jakżeby inaczej), zostaje upośledzony jego syn, co jak się później okazuje nie ma żadnego znaczenia dla fabuły, a jeśli ktoś się go doszukał, to proszę, oświećcie mnie.
źródło: filmweb.pl
Z drugiej strony barykady mamy policjanta o pięknym pseudonimie "Majami", którego głównym zajęciem jest przelecenie paru lasek, ciągła degradacja w szeregach niebieskich mundurów, no i w końcu zwalczenie "Grupy Mokotowskiej". Szpanuje on swoim irokezem, gra twardziela, ale przede wszystkim nie potrafi wyraźnie mówić. Połowy z wypowiadanych przez niego słów nie sposób zrozumieć. Gra go Piotr Stramowski, relatywnie nowy dla szerokiego grona odbiorców aktor. Ja go wcześniej nie znałem, wolę nie cytować tytułów "dzieł" w których wystąpił.

środa, 28 listopada 2018

Sekrety, które zmieniają wszystko - recenzja książki "Lissy"

Bogaty czy biedny, farmer czy kryminalista. Każdy skrywa jakąś tajemnicę. Tylko od nas zależy, czy ktokolwiek się o niej dowie. Jedne są banalne i proste, inne mroczne, a czasem nawet brutalne. Na co dzień o nich nie myślimy, ale jedno zdarzenie może zmienić wszystko i nie ma już niczego do ukrycia.

Takie sekrety ujawni wam lektura książki "Lissy", której autorem jest Luca D'Andrea, włoski pisarz, twórca bestsellerowej "Istoty zła". Poznacie historię ucieczki młodej dziewczyny, Marlene, która przejrzała na oczy i chce znaleźć się jak najdalej od swojego męża-potwora Herr Wegenera, ale nie będzie to wcale takie proste.
źródło: empik.com
Na okładce widzimy główną bohaterkę ze strachem wymalowanym na jej twarzy, a w tle przewijają się mroźne góry. Odczuwamy niepokój. Czym ta śliczna dziewczyna mogła tak bardzo się przestraszyć? Wertujemy pierwsze strony, a przed nami staje pierwsza tajemnica - "Kochana Lissy, mała Lissy".

poniedziałek, 26 listopada 2018

Recenzja I tomu ".Hack//Bransoleta Zmierzchu"

Kiedyś wirtualna rzeczywistość była tylko marzeniem. Dziś gry w systemie VR, to normalność. Wychodzi coraz więcej tytułów na tę platformę, ale ja chciałbym skupić się na przeszłości, bowiem kiedyś marzenie można było urzeczywistnić choćby w formie komiksu. Najlepszym tego przykładem niech będzie „.Hack// Bransoleta Zmierzchu”.

Słyszeliście kiedyś o .hack? Ja do niedawna nie miałem pojęcia co, to jest. Poszperałem jednak w Internecie i spieszę wam z wyjaśnieniem. .hack to japońska multimedialna franczyza, na którą składają się gry, anime, nowele i mangi. Wszystko kręci się tu wokół rozwoju technologicznego i tajemniczych wydarzeń związanych z grą „The World”.
źródło: inuki.pl
Wróćmy jednak do samej mangi. W Polsce ukazała się ona w 2005 r. dzięki wydawnictwu J.P.F. Opowiada losy rodzeństwa, które otrzymują możliwość zagrania we wspomniane wcześniej „The World” przy użyciu limitowanych postaci. Szybko okazuje się jednak, że nie jest to zwyczajna gra.

sobota, 24 listopada 2018

50 twarzy słabej parodii

Gdy mówię "pastisz", na myśl przychodzą głównie filmy amerykańskie przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku i tacy twórcy jak Mel Brooks, David Zucker czy nawet bracia Wayans. Ci ostatni wyspecjalizowali się w tym gatunku i od lat zalewają nas kolejnymi parodiami hollywoodzkich hitów. Prawda jest jednak taka, że ich filmy stoją na coraz to niższym poziomie, a wybitnym tego dowodem jest "Pięćdziesiąt twarzy Blacka".

Na wstępie powiem, że jedynym usprawiedliwieniem dla zabójczo niskiej jakości tego filmu jest fakt, że już "Pięćdziesiąt twarzy Greya" samo w sobie jest zatrważająco nudnym, nie mającym większego sensu obrazem, więc ciężko cokolwiek dobrego z tego wycisnąć. Przechodząc już do "Blacka", to wybiera on po prostu najważniejsze sceny z boxoffice'owego hitu.
Autorzy lecą po linii prostej, a akcja toczy się błyskawicznie. Jeden żart po drugim uderza w nas prosto z ekranu, nie dając widzowi ani chwili wytchnienia. Trzeba oczywiście dodać, że nie znajdziecie tu nic więcej poza kawałami o przyrodzeniu oraz seksistowskimi i rasistowskimi dowcipami, którymi film ocieka.